Wydawnictwo
Towar dnia
Polecamy. Najslynniejsze-polskie-sportowe-samoloty-wyczynowe
Polecamy.
Tutaj zamówisz tą książkę >>>>>>>>>
Najlepiej o książce i swojej pracy opowie autor Pan Wiesław Schier
Od Autora
Książka ta jest podsumowaniem moich kilkudziesięcioletnich, wieloetapowych prac, dotyczących rekonstrukcji czterech unikatowych wyczynowych samolotów sportowych: RWD-5 bis, RWD-6, RWD-9 i PZL-26. W krótkim i wyjątkowym okresie historii polskiego lotnictwa, w latach 1932?1934 samoloty te zdobyły uznanie całego ówczesnego świata dla poziomu polskiej techniki lotniczej, mistrzostwa polskich inżynierów konstruktorów, wykonawców oraz kunsztu i odwagi polskich pilotów.
Niestety, samoloty te spotkał wspólny los i po wojnie 1939?1945, poza fotografiami nie zachował się u nas żaden materialny ślad ich istnienia, w postaci chociażby szczątków konstrukcji. Dopiero w roku 1990, w pobliżu francuskiej miejscowości Limoux odnaleziono pojedyncze części samolotu RWD-9, rozbitego tam w 1936 roku.
Był jeszcze jeden unikatowy samolot wyczynowy ? RWD-19, zaprojektowany i zbudowany krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej. Miał on ustanowić rekord odległości przelotu bez lądowania. Zgrabny, doskonale opracowany pod względem aerodynamicznym, elegancki dolnopłat ze stałym podwoziem. Przedsięwzięcie się nie powiodło, gdyż ubiegli nas Niemcy samolotem Arado Ar-79. Wkrótce po tym wybuchła wojna i po samolocie ślad zaginął. Zaledwie kilka zachowanych fotografii nie pozwala na jakąkolwiek próbę odtworzenia maszyny. Wszelkie powojenne publikacje na temat wspomnianych samolotów, próby odtworzenia ich podstawowych proporcji w celu rzetelnej rekonstrukcji, okazywały się do tego nieprzydatne. Można wprawdzie było dotrzeć, z trudem, do niektórych materiałów fotograficznych zamkniętych w archiwach, jednak na przeszkodzie rzetelnej rekonstrukcji stał brak wiedzy teoretycznej i praktycznej, dotyczącej metod i procesów prowadzących do jej dokonania. Po drugiej wojnie światowej sytuacja w naszym kraju bardzo się skomplikowała. Znaleźliśmy się w obszarze dominacji sowieckiej. Polskę przedwojenną traktowano jako sztuczny twór traktatu wersalskiego, jej osiągnięć nie akceptowano i przygotowywano program całkowitego podporządkowania Polski normom sowieckim. Lata 1946?1950 spędziłem w Siedlcach, po ewakuacji via Kraków ze Lwowa ? gdzie się urodziłem i mieszkałem. W Siedlcach byłem uczniem doskonałych szkół: gimnazjum im. Bolesława Prusa i liceum im. Hetmana Stefana Żółkiewskiego, gdzie należałem do Ligi Lotniczej zorganizowanej przez przedwojennych działaczy LOPP, którzy umieli docenić pasje i uzdolnienia młodzieży kochającej lotnictwo.
Na początku 1947 roku zgłosiłem się do szefa siedleckiego oddziału Ligi Lotniczej, pana Stefana Wyczółkowskiego, który pomógł mi zorganizować modelarnię lotniczą przy liceum im. Hetmana Stefana Żółkiewskiego i zdobyć uprawnienia instruktora modelarstwa. Jako piętnastoletni ucze stałem się instruktorem młodszych lub w moim wieku uczniów szkół siedleckich. Prowadziłem zajęcia i w ten sposób uzyskałem status człowieka zorganizowanego, działającego społecznie w dziedzinie konstruowania miniaturowych samolotów, nazywanej powszechnie modelarstwem lotniczym.
Projektowałem i budowałem różne modele w błyskawicznym tempie, dla siebie i moich podopiecznych, z którymi prowadziłem liczne próby i doświadczenia. Projektowałem również latające makiety polskich przedwojennych samolotów ? RWD-5 i PZL P-24. Materiały wyjściowe miałem bardzo skromne. W przypadku RWD-5 był to zaledwie szkic zamieszczony w ?Kalendarzu lotniczym? z 1939 roku, który dostałem od kolegi. Reprodukcję tego szkicu zamieściłem w rozdziale o samolocie RWD-5 bis.
Lata 1948?1950 to czas bardzo trudny dla ludzi o umysłach wolnych, twórczych, świadomych potrzeby kontynuacji rozwoju w dziedzinie np. polskich konstrukcji lotniczych ? co mnie, osiemnastoletniego maturzystę interesowało szczególnie, gdyż odnosiły one przed wojną sukcesy międzynarodowe. Po wojnie, wybitni polscy konstruktorzy byli zmuszeni wybrać emigrację, a ci pozostający w ojczyźnie nie mogli ?rozwinąć skrzydeł? z powodu ogranicze politycznych. W 1950 roku wydano rozporządzenie, nie wiem jakiej rangi, nakazujące bezwarunkowe zniszczenie samolotów i innego sprzętu lotniczego pochodzenia nieradzieckiego. W dziedzinie modelarstwa lotniczego obowiązywał formalny zakaz (miałem w ręku taki regulamin) uczestniczenia w zawodach z modelami samolotów Polski przedwojennej i krajów zachodnich. W 1950 roku zostałem studentem Politechniki Warszawskiej. W tym też roku byłem świadkiem brutalnej akcji, na ?zapleczu? warsztatów uczelni, niszczenia z przeznaczeniem na złomowanie pięknego, sprawnego technicznie amerykaskiego samolotu ?Piper? ? czego do dzisiaj nie mogę zapomnieć. Zniszczono w ten sposób sto kilkadziesiąt samolotów Piper, w pełni sprawnych technicznie, jak również wiele innych maszyn latających, np. poniemieckich, używanych w aeroklubach polskich po wojnie. Zniszczono także zapasy części zamiennych, silniki i itp. (poniemieckie i amerykaskie do Piperów). Usunięto również cenne eksponaty lotnicze, dydaktycznie ważne, które wielkim nakładem sił i inwencji zdobył dla Politechniki Warszawskiej po wojnie profesor Czesław Bieniek ? dziekan Wydziału Lotniczego, który przyjmował mnie na studia.
Mnie również nie ominęły przykrości. Na Ogólnopolskich Zawodach Modeli Latających w Poznaniu latem 1950 roku, mój model PZL P-24 rozbił się przy starcie, ponieważ podczas mojej krótkiej nieobecności przed startem zdołano podstępnie wyjąć stalowe zawleczki z układu sterowania ... i zamienić na drewniane! Kierownik zawodów ogłosił z triumfem przez megafon, że oto ... tyle było warte przedwojenne lotnictwo polskie...
Nie zrezygnowałem jednak z prac nad rekonstrukcją, tym razem RWD-5. W 1952 roku opracowałem nowy, duży plan tego zrekonstruowanego przeze mnie samolotu, który dzięki pomocy kpt. red. Antoniego Makowskiego (przedwojennego pilota) udało się zamieścić w czasopiśmie ?Skrzydła i Motor? (nr 49 z 07.12.1952). Sylwetka tej rekonstrukcji zbliżona już była w znacznym stopniu do oryginału. Tamtą pracę uważam za moją pierwszą znaczącą rekonstrukcję, tym bardziej, że mój opis zawierał wyprzedzającą swój czas sugestię znacznego powiększenia płatowca.
Po 1956 roku zaistniały w Polsce warunki dla prostych form zdalnego sterowania modeli. W 1960 roku wykonałem plan dużego RWD-5 bis, który był pierwszą polską dobrze latająca makieta sterowaną drogą radiową. Ustanowiłem nią dwa rekordy: długotrwałości i wysokości lotu.
Przez następne lata doskonaliłem metody rekonstrukcji wybranych samolotów i jednocześnie rozwijałem niezbędną do realizacji tych zada teorię. Prace te prowadziłem etapami, które wynikały z narastania materiałów wyjściowych i terminów publikacji kolejnych moich książek z serii ?Miniaturowe lotnictwo?, ?Samoloty w historii i w miniaturze?, ?Wielkie przeloty? i ostatniej, z 2000 roku ? ?Challenge ? sukces RWD?. Publikowałem także artykuły w miesięcznikach ?Modelarz? i ?Aeroplan?.
Wszystkie te publikacje oznaczały zakoczenie konkretnego etapu rekonstrukcji i zawierały zwykle moją weryfikację poprzedniego etapu. Nie były to weryfikacje pobieżne, gdyż czasami prace musiałem zaczynać od początku. Szeroko rozpowszechnione znalazły uznanie w kraju i za granicą. Wykorzystywano je głównie przy budowie makiet o różnym, czasami niecodziennym przeznaczeniu ? na przykład do budowy makiety RWD-6 naturalnej wielkości (z pracującym silnikiem), którą ustawiono jako pomnik na terenie Zespołu Szkół Zawodowych im. F. Żwirki i S. Wigury w Białej Podlaskiej. Makiety budowane za granicą przyczynią się niewątpliwie do popularyzacji chlubnych osiągnięć polskiego lotnictwa okresu międzywojennego.
Książka ta, poprzez zebranie moich ostatnich zweryfikowanych prac rekonstrukcyjnych, powinna być jeszcze bardziej przydatna przy budowie modeli redukcyjnych, makiet latających, a być może latających replik samolotów.
Będzie to dla mnie najlepszą nagrodą, jakiej mogę się spodziewać.
Żonie Marii, inspiratorce i świadkowi moich prac nad rekonstrukcją polskich samolotów I połowy XX wieku, o których pamięć nie powinna zaginąć, książkę tę dedykuję
Wiesław Schier
Warszawa, luty 2008 roku

